czwartek, 26 lutego 2015

imagin z Louisem
* /Mika
*
Siedziałam właśnie na tronie z nudów bawiąc się berłem. Po chwili wbiegła Melissa moja siostra. Melissa ma 18 lat, jest wysokim rudzielcem i piegami. Na jej twarzy zawsze panuje uśmiech. Jestem królową Lublina. Lubię się wygłupiać mimo że to nie przystoi na księżniczkę ale zasady są po to aby je łamać. 
-Ruszaj swój leniwy tyłek i idziemy nad jezioro!-krzyknęłam Mel 
-Nie jestem leniwa tylko energo oszczędna-zaśmiałam się i wstałam z tronu 
Razem z Mel poszłyśmy nad pobliskie jeziorko. Wcześniej skoczyłam do pokoju i przebrałam się w krótkie spodenki i bluzkę z Torresem. Nad jeziorkiem byłyśmy po 20 minutach. Poszłyśmy na pobliskie skarpy. Siadłam na kamieniu i obserwowałam krajobraz. Zauważyłam że kilka metrów od nas na trawie siedzi piątka chłopaków. Melissa stała nad brzegiem jeziora gadając o swoim chłopaku Luke'u. Po cichu wstałam i z impetem popchnęłam Melisse która niczego się nie spodziewając wpadła do wody. 
-Ej-krzyknęła i próbowała mnie ochlapać wodą ale w porę zrobiłam unik. Po chwili poczułam że ktoś mnie łapie w pasie i biegnie ze mną do wody. Po wypłynięciu na powierzchnię zobaczyłam mojego przyjaciela Remigiusza Wierzgonia. Ochlapałam go a następnie popłynęłam pod powierzchnię wody. Po kilku minutach zabawy wyszliśmy na brzeg się wysuszyć. Po 2h siedzenia na brzegu. 5 tajemniczych chłopaków cały czas siedziała nas obserwując. Ruszyliśmy do miasta. Gdy przechodziłam przez kratkę ściekową ona nagle się rozpadła i wpadłam prosto w kanały. Wyszłam na płytki które były obok i czekałam na jakiegoś wybawiciela. Po krótkiej chwili usłyszałam miałczenie kota które raczej przypominało skrzeczenie żaby. Z rogu wyszedł jakiś chłopak. 
-Hej!jestem Louis-powiedział chłopak
-Witaj. Jestem Karolina-odpowiedziałam
-Potrzebujesz może pomocy?
-To ty tak miałczałeś?-zapytałam 
-No bo tam były szczury i musiałem je odstraszyć-podrapał się po głowie 
-ludzie ratujcie-zaśmiałam się-na pewno szybko uciekły 
-no w sumie to jeden mi narobił do buta ale tak to okej 
Zaczęłam się śmiać. Po rozmowie Louis wyprowadził mnie na powierzchnię. 
-Dzięki-powiedziałam 
-Spotkamy się jeszcze?
-Kto wie może znowu wpadnę do ścieków-zaśmiałam się 
*po jakimś czasie* 
Z Louisem się zaprzyjaźniłam. Moja fatalna wpadka okazała się być szczęśliwa. Gdyby nie pechowe kratki nigdy bym nie poznała Louisa i moje życie by nie było jeszcze lepsze 
*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz