piątek, 15 stycznia 2016

,,Miłość zabija" cz. I

Życie nigdy mnie nie oszczędzało. Zawsze przewracało na kolana i z pomocą ludzi spychało na dno, z którego musiałam sama powstawać. W szkole miałam tylko jedną przyjaciółkę-Roksanę


Byłam wyśmiewana na każdym kroku i za każdym razem spotykałam się ze spojrzeniami, pełnymi nienawiści, dlatego przestałam patrzeć ludziom w oczy. Przez to wszystko popadłam w depresję, przestałam wierzyć w miłość, zamknęłam się w sobie. Co noc płakałam w poduszkę
z całego bólu, który przeżyłam za dnia. Traciłam kontakt z rodziną, a nawet z przyjaciółką. Chodziło jak wrak człowieka, nie czułam żebym żyła. Czasami sięgałam nawet po żyletkę i przeciągałam ostrym przedmiotem po swojej bladej skórze. Znienawidziłam też swoje ciało, specjalnie się głodziłam a moim jedynym jedzeniem było jedno lub dwa jabłka na dzień.


***

Ten dzień zaczął się jak wszystkie inne, codzienną rutyną, no poza jednym faktem. Wyjeżdżałam razem z Roksaną na wakacje do Londynu. Moi rodzice kupili tam spory dom, z dala od ludzi, dodatkowo ogrodzony wysokim murem. Tata był znanym biznesmenem i adwokatem natomiast mama była sławną na świat projektantką.Wracając. Jako że miałam prawo jazdy i własny samochód, zamierzałam że pojedziemy z Polski aby uniknąć niepotrzebnej przeprawy i spotykania się z setkami ludzi. 
Wstałam dopiero o godzinie 11:30 obudzona przez mojego kota-Ciapka; 
                                                    *
Zdejmując gumkę z włosów poszłam do łazienki. Po zamknięciu pomieszczenia rozebrałam się i weszłam pod prysznic, nie patrząc nawet na swoje odbicie. Nie lubiłam przeglądać się w lustrze, nie znosiłam swojego wyglądu, uważałam że jestem brzydka, bo tak według mnie było. 
Odkręciłam chłodną wodę i pozwoliłam strumieniom cieczy, swobodnie płynąć po moim ciele. Umyłam dokładnie włosy, a kolejno siebie. Po około godzinie wyszłam spod prysznica, wytarłam się ręcznikiem i rozczesałam włosy, które potem wysuszyłam. Szybko wyszczotkowałam zęby, ubrałam bieliznę, spodenki do kolan, luźną bluzkę z napisem ,,SAD'' i czarne trampki. Włosy związałam w warkocz i wyszłam z łazienki, kierując się do kuchni. Tam zastałam karteczkę od rodziców o treści: ,,Razem z tatą musieliśmy pilnie wyjechać na służbowy obiad. Jedzenie masz na stole. Wrócimy wieczorem :*". Siadłam na jednym z krzeseł, z telefonem w ręku i z obrzydzeniem spojrzałam na jedzenie. Nie miałam w ogóle ochoty jeść ale obiecałam Roksanie że normalnie będę się odżywiać. Jedząc sałatkę, przeglądałam Twittera sławnego zespołu One Direction. Byłam ich fanką ale bolał mnie fakt że były przyjaciel-Harry, opuścił mnie kiedy tylko stał się sławny. Nasz kontakt się urwał a zaraz po tym dowiedziałam się że ma dziewczynę. Jadąc do Londynu miałam nadzieję że nigdzie nie spotkam Stylesa, który zapewne i tak by mnie nie poznał....

sobota, 16 maja 2015

,,My love'' III /Mika
*
*
-Ale Harry to ja-powiedziałam
-Zrobiłaś jej krzywdę-odparł
-On jest zła
-Ja ją kocham!-odpowiedział Harry
W tamtej chwili moje serce mi pękło na milion kawałeczków. Te słowa mnie dobiły. On kocha ją, a ja nic nie mogę na to poradzić mimo że go kocham. On mnie nie pamięta. Jestem dla niego nikim. Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy, które coraz szybciej kapały na ziemię.
-Ale ja ciebie kocham-powiedziałam cicho
Spojrzałam ostatni raz na loczka, jego wzrok przeżywał mnie na wylot. Jego skrzydła były już prawie czarne w całości. Ja nic nie mogłam zrobić. Wstałam z ziemi, podeszłam do Harry'ego i go lekko pocałowałam w usta. Następnie rozłożyłam skrzydła
-Zawsze cię będę kochać-dodałam
Po chwili szybowałam już po niebie. Leciałam nie wiem sama dokąd, byle daleko od ludzi. Zawiodłam wszystkich, jestem beznadziejna. Gdy przez łzy nic nie widziałam zatrzymałam się na jednym ze wzgórz. Opadłam na kolana i spojrzałam na miasto. Zapadał powoli mrok, słońce zachodziło za góry a ciepła temperatura przerodziła się w zimny wieczór. Właśnie umarła tamta Diana, ta która walczyła do końca, której nikt nie mógł zranić, która była wytrzymała...Teraz nie mam siły na walkę, nawet o moje uczucie, poddałam się. Dałam wygrać złu. Chciałam zniknąć z tego świata, prze zemnie on zginie. Momentalnie zrobiło mi się słabo, a ostatnim widokiem była ciemność.
Gdy się obudziłam, byłam w jakimś pokoju, podobnym do mojego. Byłam sama. Co ja tu robiłam?
Do pokoju weszła moja siostra Melanie. Od razu rzuciła mi się na szyje
-Żyjesz!-krzyknęła
-Niestety-mruknęłam
-Poczekaj zawołam Carlisle-odpowiedziała i wybiegła
Po chwili przyszła z Carlisle'm Cullen'em.Miał charakterystyczny uśmiech na twarzy.
-Witaj Diano-powiedział
-Cześć Carlisle-opowiedziałam
-Podziwiam to co zrobiłaś-uśmiechnął się szerzej
-Ale ja nic nie zrobiłam-przekręciłam głowę 
-Dużo zrobiłaś-powiedziała Melanie
-A dokładniej?-zapytałam
-Uratowałaś nas-dodała Ariana, która stała za Carlisle'm
-Jak to?-spytałam
-Poświęciłaś prawie swoje życie aby Harry przeszedł do aniołów nieba, prawie zginęłaś i gdyby nie Niall który leciał do domu, byś umarła-zakończył Cullen
-przecież on miał prawie czarne skrzydła-powiedziałam
-Ale twój pocałunek go uratował-odparła Ariana
-I ja mam w to uwierzyć? Po prostu zrobiło mi się słabo a wy mi chcecie wmówić że go uratowałam abym nie miała poczucia winy-mruknęłam
-Diana ale..-zaczęła Melanie
Odkręciłam się na drugi bok aby na nich nie patrzeć, i zamknęłam oczy. Nie słyszałam nic więc oni poszli. Gdy tak leżałam czułam na sobie czyjś wzrok. Otworzyłam oczy i ujrzałam Stylesa. Przestraszyłam się i odsunęłam na sam koniec łóżka.
-Spokojnie, nie gryzę-zaśmiał się
-Idź do swojej Kendall-mruknęłam i się odkręciłam
-Diana spójrz na mnie-powiedział
-Nie-odparłam stanowczo
-Diana, spójrz na mnie-powtórzył
-Po co?-zapytałam
-Tylko przez chwilę-odparł
-Czego ty znowu chcesz-warknęłam
-Żebyś na mnie spojrzała-powiedział spokojnie
Zirytowana odkręciłam się w stronę Stylesa, który z uśmiechem na mnie patrzył
-Zadowolony?-zapytałam
-Tak-odparł
-Co jest takie ważne że mam na ciebie patrzyć?!Leć do swojej Kendall-mruknęłam
-Czemu do niej mam lecieć?-zapytał
Wkurzyłam się, on jest głupi czy tylko udaje? Wstałam i poszłam do łazienki. Zamknęłam ją i oparłam się o umywalkę. Spojrzałam na swoje odbicie. Moje włosy wyglądały jak siano, twarz była zmęczona, pokrwawione wargi i policzki, siniaki na ciele. Co się ze mną stało? Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.Odkręciłam wodę i zaczęłam myśleć. Za ostro go potraktowałam ale  nie mogłam inaczej, ranił mnie na każdym kroku. Po prysznicu, wyszłam i wytarłam się ręcznikiem. Na moim ciele było dużo czarnych siniaków i ran. Włosy rozczesałam i wysuszyłam. Umyłam zęby i założyłam bieliznę. Do ubioru wybrałam niebieskie spodenki, białą bluzkę z przypadkowym napisem ,,Mrs Styles'' oraz szelki. Na nogi nałożyłam Vansy a włosy związałam w kucyka. Wyszłam z łazienki z założonymi rękami aby nie było widać napisu. Rozejrzałam się po pokoju i nie dostrzegłam Stylesa więc odkryłam bluzkę i położyłam się na łóżku.
-Ładna bluzka-powiedział dobrze mi znany głos
Otworzyłam szybko oczy i dostrzegłam że o moje łóżko opiera się uśmiechnięty Harry. Przewróciłam oczami i wstałam.
-Na świecie jest dużo Stylesów-warknełam
-Ale ta bluzka jest związana ze mną-uśmiechnął się
Chciałam coś powiedzieć ale Styles przywarł swoimi ustami do moich. Na początku go odpychałam, ale potem odwzajemniłam pocałunek.



czwartek, 16 kwietnia 2015

,,My love'' cz. II /Mika
*
*
*narrator*
Minęło już 5 miesięcy odkąd Diana jest w śpiące. Jej znajomi często przychodzą. Lekarze mówią że są marne szanse na jej wybudzenie ale oni wierzą. W życiu Harry'ego Stylesa pojawiła się nowa dziewczyna niejaka Kendall Jenner. Chłopak zauroczył się w niej chociaż kochał Diane. Harriana została zakończona i teraz jest Hendall. Dianie te wydarzenia złamią serce na zawsze...
*Diana*
Ja umrę, wiem to. Jestem w śpiączce już 5 więc jakie są szanse? zerowe..
Chodziłam po białych chmurach, byłam w połowie aniołem. Miałam małe skrzydła które powinny być białe  lub czarne,ale moje były niebieskie dlaczego? Byłam 2 najpotężniejszym aniołem.
Skakałam z chmury na chmurę, gdy przede mną pojawiła się zjawa? Anioł? Duch? W każdym razie postać była podobna do mnie. Niebieskie włosy, niebieskie oczy, blada cera, moja twarz, figura, taki sam wzrost, uśmiech, dołeczki w policzkach...to byłam istna ja. Wracając mój sobowtór miał na sobie białą szatę do chmur, niebieskie skrzydła które połyskiwały.
-Witaj Diano-odezwała się tajemnicza zjawa
-Kim jesteś?-zapytałam
-Jestem tobą-odpowiedziała
-Jak to?
-Każdy z nas ma siebie w niebie, swoją wersję anioła. Ja jestem twoją wersją.
-Um okej?Co ty tu robisz?-spytałam
-Przyszłam ci coś powiedzieć-moja wersja aniołowa wyraźnie sposępniała
-O co chodzi?
-Niedługo się wybudzić Diano, dostałaś zadanie żeby przypilnować jednego zzz hmm przyszłych aniołów
-Przed czym-zapytałam
-Przed upadłym a raczej upadłą
-Kogo mam pilnować?Kto jest upadłą?-zadałam dwa pytania
-To Harry-,,odpowiedziałam''-Upadłą jest Kendall. Zanim zadasz zbędne pytania od razu ci powiem że on ci powiem że z tobą zrywa bo teraz chodzi z Kendall, ona rzuciła na niego urok, chcę żeby przeszedł do aniołów upadłych, żeby potem ciebie wyzwał, on jest Diano drugim niebieskim aniołem!
-Ale ja go kocham-powiedziałam ze łzami w oczach
-Dlatego ty masz się nim opiekować
-Ale co z jego aniołową wersją?-zapytałam
-Nie da rady. Posłuchaj Diano legendy głoszą że dwa anioły o podobnej sile mogą tylko pokonać ciemność! Ty i Harry jesteście najpotężniejszymi aniołami na ziemi. Gdy Kendall ściągnie go na swoją stronę rozpęta się prawdziwe piekło i wtedy ty możesz zginąć! Musisz mu przypomnieć kim jest i ty kim jesteś. Ten chłopak kocha cię całym sercem ale przez czary tego nie dostrzega. Jeśli on przypomni ciebie, jeżeli on cię nadal będzie kochać razem dacie radę!
-ale ja sobie nie poradzę-powiedziałam
-Dasz radę!Wierze w ciebie!-zjawa odpowiedziała-O nie!
-Co się stało?-zapytałam
-Musisz szybko iść do niego. Kendall chce go pocałować a jeśli to zrobi to będzie za późno!
-Ale jak? jestem w szpitalu!-powiedziałam
-Twoje skrzydła już wyrosły, możesz polecieć na nich
Spojrzałam na swoje plecy i rzeczywiście z nich wyrastały duże, niebieskie i połyskujące skrzydła.
-WoW-powiedziałam
-Posłuchaj mam zaledwie kilka sekund. Jesteś już dorosłym aniołem, jednym z najpotężniejszych więc od teraz ty decydujesz co robisz. Do zobaczenia-odparła aniołowa postać
Po chwili się rozwiała a ja zostałam sama, na chmurze, ze skrzydłami. Wzięłam kilka oddechów i skoczyłam w dół. Myślałam że spadnę i zrobi się ze mnie placek ale latanie nie okazało się  trudne. Tylko gdzie mieszka Harry? Dałam się ponieść mojej intuicji i po kilku minutach byłam nad domem Stylesa. Zobaczyłam go. Z jego pleców wyrastały skrzydła, ale były prawie czarne. Kendall siedziała obok ze swoimi skrzydłami. Zbliżała się do niego. Wiedziałam że jeśli teraz nic nie zrobię to go na zawsze stracę. Szybko zleciałam do nich i odepchnęłam Kendall. Razem z nią poleciałam na trawę. Szybko wstałam z ziemi i stanęła osłaniając Harry'ego.
-Diana-warknęła Kendall
-Zostaw go!-odwarknęłam
-A co ci do tego?-zapytała
-Dużo! On jest pod moją opieką i nie pozwolę ci przeciągnąć go!-krzyknęłam
-Za późno! On już ma czarne skrzydła-zaśmiała się
-Nadzieja umiera ostatnia-powiedziałam stanowczo
Poczułam że coś mnie łaskocze w dłonie i zobaczyłam dwa duże płomienie. Byłam na końcu wytrzymania. Moja złość wyskoczyła poza skalę. Strzeliłam ogniem w dziewczynę która stała z chytrym uśmiechem. Pod wpływem mojego uderzenia Kendall poleciała uderzając w drzewo i tracąc przytomność. Miałam chwilę więc podeszłam do Harry'ego który nadal siedział na krześle.
-Harry to ja Diana, proszę przypomnij sobie-powiedziałam ze łzami w oczach-proszę
-Nie znam cię-odpowiedział.....
*

czwartek, 26 lutego 2015

imagin z Niallem /Mika
*
Szykowałam się właśnie do umycia podłogi w Nando's gdy przyszła szefowa. Spojrzałam na Melanie która czyściła blat a ona spojrzała na mnie. 
-Drogie dziewczęta dziś przyjdzie do nas bardzo sławny zespół, więc proszę dobrze go obsłużcie-powiedziała 
-Tak jest pani Faydee-powiedziałam 
Szefowa poszła a ja myłam podłogę. Po skończeniu otworzyłam drzwi i wywiesiłam szyld ,,OTWARTE''. Umyłam ręce i czekałam na przyjście osób. Była już 10:30 i nikogo prawie nie było. Przyszło zaledwie 10 osób. Około 10:30 było więcej osób. Siedział między innymi: Dawid Kwiatkowski, Michał Reptyńskim Remigiusz Wierzgoń, Fernando Torres, Frank Lampard, Bella Thorne, Zednay Coleman. Gdy razem z Kinią czekałyśmy na przyjęcie zamówień. Kinga złapała mnie mocno za rękę
-Co ci się stało?-zapytałam 
-One Direction tutaj idzie!-krzyknęła cicho Kinga 
-Spokojnie bo mi zawału dostaniesz-zaśmiałam się
Miała rację po chwili do lokalu wszedł cały zespół One Direction. Kinga mi prawie mdlała gdy ja spokojnie poszłam przyjąć zamówienie. 
-Mogę już zebrać zamówienie?-zapytałam i się uśmiechnęłam 
-Na razie poprosimy 5 kaw Latte-odpowiedział Niall i posłał mi uśmiech 
-Dobrze-powiedziałam i poszłam za ladę-Kinga 5 razy Latte-powiedziałam 
Po 10 minutach szłam już z kawami do stolika numer 11. 
-Proszę bardzo-powiedziałam i postawiłam kawy na stół 
*po 10 minutach* 
Wycierałam lad gdy do pomieszczenia weszło 3 chłopaków w kominiarkach. 
-Na ziemie!-krzyknął jeden a osoby będące w lokalu posłusznie wykonały zadanie
-Ej, ej,ej-powiedziałam-Nie będziesz mówić co klienci maja robić
-bo ci mi zrobisz skarbie?-zapytał drugi z nich i podszedł do mnie.
-błąd popełniłeś-powiedziałam i kopnęłam go w brzuch 
Jeden z mężczyzn chciał we mnie strzelić ale w porę zrobiłam unik i kula trafiła w ścianę robiąc dziurę. Szybko do niego podbiegłam i wyrwałam mu pistolet z ręki powalając na ziemię. Ostatni złapał mnie za szyję ale skończyło się na tym że wylądował na swoim wspólniku. Po chwili przyjechała policja która wezwała Kinga. 
Policja zabrała ich a ja siadłam trzymając się za szyję. Do lokalu wpadła nasza szefowa. 
-Kinga, Wiktoria co tu się stało?-zapytała szefowa i spojrzała po pomieszczeniu 
Kinga zaczęła wyjaśniać co się stało. 
-Wiktoria było to nierozsądne z twojej strony ale dziękuje ci-powiedziała szefowa-masz 2 dni wolnego z powodu szyi
-dziękuje bardzo ale..-nie dokończyłam ponieważ ktoś mi przerwał 
-dobrze wykorzysta swój urlop-powiedział Niall.
Właśnie wracałam do domu gdy ktoś złapał mnie za ramię. Obejrzałam się był to Niall 
-Chcę ci podziękować za uratowanie nam życia
-spoko-odpowiedziałam 
-masz. zadzwoń do mnie-podał mi kartkę i poszedł 
*po kilku miesiącach*
Niall został moim przyjacielem. Świetnie się dogadujemy. Czuję do niego coś więcej ale niech zostanie że jesteśmy tylko przyjaciółmi
*
imagin z Louisem
* /Mika
*
Siedziałam właśnie na tronie z nudów bawiąc się berłem. Po chwili wbiegła Melissa moja siostra. Melissa ma 18 lat, jest wysokim rudzielcem i piegami. Na jej twarzy zawsze panuje uśmiech. Jestem królową Lublina. Lubię się wygłupiać mimo że to nie przystoi na księżniczkę ale zasady są po to aby je łamać. 
-Ruszaj swój leniwy tyłek i idziemy nad jezioro!-krzyknęłam Mel 
-Nie jestem leniwa tylko energo oszczędna-zaśmiałam się i wstałam z tronu 
Razem z Mel poszłyśmy nad pobliskie jeziorko. Wcześniej skoczyłam do pokoju i przebrałam się w krótkie spodenki i bluzkę z Torresem. Nad jeziorkiem byłyśmy po 20 minutach. Poszłyśmy na pobliskie skarpy. Siadłam na kamieniu i obserwowałam krajobraz. Zauważyłam że kilka metrów od nas na trawie siedzi piątka chłopaków. Melissa stała nad brzegiem jeziora gadając o swoim chłopaku Luke'u. Po cichu wstałam i z impetem popchnęłam Melisse która niczego się nie spodziewając wpadła do wody. 
-Ej-krzyknęła i próbowała mnie ochlapać wodą ale w porę zrobiłam unik. Po chwili poczułam że ktoś mnie łapie w pasie i biegnie ze mną do wody. Po wypłynięciu na powierzchnię zobaczyłam mojego przyjaciela Remigiusza Wierzgonia. Ochlapałam go a następnie popłynęłam pod powierzchnię wody. Po kilku minutach zabawy wyszliśmy na brzeg się wysuszyć. Po 2h siedzenia na brzegu. 5 tajemniczych chłopaków cały czas siedziała nas obserwując. Ruszyliśmy do miasta. Gdy przechodziłam przez kratkę ściekową ona nagle się rozpadła i wpadłam prosto w kanały. Wyszłam na płytki które były obok i czekałam na jakiegoś wybawiciela. Po krótkiej chwili usłyszałam miałczenie kota które raczej przypominało skrzeczenie żaby. Z rogu wyszedł jakiś chłopak. 
-Hej!jestem Louis-powiedział chłopak
-Witaj. Jestem Karolina-odpowiedziałam
-Potrzebujesz może pomocy?
-To ty tak miałczałeś?-zapytałam 
-No bo tam były szczury i musiałem je odstraszyć-podrapał się po głowie 
-ludzie ratujcie-zaśmiałam się-na pewno szybko uciekły 
-no w sumie to jeden mi narobił do buta ale tak to okej 
Zaczęłam się śmiać. Po rozmowie Louis wyprowadził mnie na powierzchnię. 
-Dzięki-powiedziałam 
-Spotkamy się jeszcze?
-Kto wie może znowu wpadnę do ścieków-zaśmiałam się 
*po jakimś czasie* 
Z Louisem się zaprzyjaźniłam. Moja fatalna wpadka okazała się być szczęśliwa. Gdyby nie pechowe kratki nigdy bym nie poznała Louisa i moje życie by nie było jeszcze lepsze 
*
Imagin z Niallem  /Mika
*
*
Nagrywałam razem z ReZim i Multim Cube Worlda gdy zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Pojawiło się zdjęcie Nialla. Odrzuciłam połączenie i wróciłam do nagrywania. Niall był kiedyś moim przyjacielem lecz gdy ja zostałam you tube'rką on urwał ze mną kontakt. Nagrywam jako MultiGamePlayGirl czyli nazywam się prawie tak samo jak MultiGamePlayGuy. Michał czyli Multi jest moim kuzynem natomiast ReZi, Zakreble, Mandzio i inni youtuberzy to moi przyjaciele. Nagrywaliśmy już 30 minut. Gdy skończyliśmy ja wyłączyłam komputer i położyłam się na łóżku. Spojrzałam na sufit na którym było zdjęcie całego 1D i mnie. Patrzyłam się na Nialla. Tęskniłam za nim, brakowało mi go. 
-Alice masz gościa!-krzyknęła Rosalie z dołu 
Westchnęłam tylko zastanawiając się kto to może być. Wstałam z łóżka i powoli schodziłam po schodach. Gdy byłam na dole o mało co nie dostałam zawału. Koło Rosalie stał Niall z bukietem kwiatów w ręce. Chciałam iść na górę gdy uderzyłam o coś. Obejrzałam się i zobaczyłam Zayna, Liama i Louisa którzy zagradzali mi przejście
-Macie ze sobą pogadać-powiedział Harry 
-A może nie chce?-zapytałam 
-To nic nie da-odpowiedział Liam 
-jeszcze zobaczymy-powiedziałam i przecisnęłam się pomiędzy chłopakami.
Biegłam po schodach a oni za mną. Gdy wleciałam do pokoju razem ze mną został wepchnięty tam Niall. W głębi duszy czułam jakiś znak radości a z drugiej złość. 
-Czego chcesz?-zapytałam 
-Przeprosić-powiedział i do mnie podszedł 
Ja zaczęłam się cofać gdy poczułam na plecach ścianę. Niall podszedł na tyle blisko że nie miałam już jak uciec. Moje serce biło tak szybko że on na pewno to słyszał 
-Niall..-zaczęłam 
-Posłuchaj Alice, wiem że cię zawiodłem ale mogłem ściągnąć na ciebie problemy. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu i cię kocham. Uwierz mi po nocach płaczę bo nie może znowu być tak jak dawniej, bo ty mnie nie na widzisz, potraktowałem cię strasznie i tego żałuję-powiedział Niall 
Chciałam coś powiedzieć ale za nim zdążyłam poczułam na swoich wargach, wargi kogoś innego. Nie szarpałam się i nie protestowałam gdy Niall mnie całował tylko po prostu odwzajemniłam pocałunek
-Czyli mi wybaczasz?-zapytał blondyn 
-Tak-odpowiedziałam 
-kocham cię-odrzekł Niall 
-jesteś całym moim życiem-odpowiedziałam

*
*

-Alice
-Rosalie

niedziela, 22 lutego 2015

#1 Imagin z Liam'em +18

Dodaje imagin ! z Liamem ! Część o nazwie '' PRACA '' Emotikon smile i troszkę +18
Mam nadzieję że zadowolę was w jakimś stopniu Emotikon smile
[T.I] - twoje imię 
[T.I] i [T.N] - twoje imię  i nazwisko .
[ I.P 1 ] - imię 1 ( czyli BFF)przyjaciółki 
[I.P 2 ] - imię  2 przyjaciółki ****
Pracuję dorywczo w dużej firmie. Moim szefem jest nijaki Liam Payne. Jest bardzo surowy , ale ja myślę że to dobry człowiek i potrafi być miły . Potajemnie podkochiwałam się w swoim szefie.
Siedzę w swoim gabinecie. Nagle ktoś puka do drzwi to moja koleżanka z pracy [I.P 1 ] .
[I.P1] - Hej! Szef Cię woła do ciebie .
[T.I] - O k już idę . -Przerwałam swoją pracę papierkową i do niego poszłam .
Zapukałam do drzwi .
Li - Proszę-usłyszałam jak ktoś mówi oschłym głosem.
[T.I] - a więc czego pan chciał zapytałam- siadając na krześle na przeciwko jego biurka .
Li- Jutro wyjeżdżam do New York  i chciałbym  abyś ze mną pojechała żeby dać mi kawę i pomagać w sprawach papierkowych na tydzień .
[T.I] - Dobrze kiedy ten wyjazd ?
Li - jutro o 6:00 rano masz być przed firmą .
[T.I] - OK-zgodziłam się bo myślałam że przyjmie mnie na pełny etat bo jak na razie pracowałam na pół etatu.
Była już 15:00 czyli koniec mojej zmiany .
Przy recepcji położyłam zaczepkę na ubranie z moim imieniem nazwiskiem i stanowiskiem  na jakim pracuję .
Wyszłam mówiąc Do widzenia !
Gdy doszłam do domu postanowiłam coś zjeść zjadłam kawałek pizzy.
Poszłam się  umyć i wgl .
Po umyciu była godz 18:00 więc pomyślałam że spakuje się na jutro .
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. I wzięłam kilka sukienek pomyślałam że będą imprezy wieczorami.
Poszłam spać .
***************************
Obudziłam się była 5:00 miałam godz na wyszykowanie się .
Zrobiłam luźnego niedbałego koka i zrobiłam lekki lecz widoczny makijaż . Zjadłam trochę przygotowanej przeze mnie jajecznicy.
I zaczełam szukać w szafie w co by się tu ubrać ubrałam to  

I poszłam na dół była 5:30 .
Wziełam torbę poprawiłam ostatnie detale i wyszłam na dwór. Poszłam do busa . Stałam przed firmą była 6:00 .
Przyjechała wielka limuzyna . Liam zaprosił mnie do środka w środku było dużo miejsca. Liam był .
********
Droga przebiegła szybko i bez żądnych komplikacji.
*********************
Weszliśmy do hotelu Liam zamówił 2 oddzielne pokoje jeden dla mnie drugi dla niego .
Pani od recepcji [POR] - Niestety panie Payne został tylko 1 pokój z 2-osobowym łóżkiem .
Li- bierzemy go !
ja klnęłam w myślach.
Poszliśmy do pokoju byłą to wielka willa .
Liam poszedł do baru z drinkami ja rozglądałam się po mieszkaniu było cudownie tylko ten minus miała je z nimi w jednym łóżku mieliśmy spać . Była 19:00. Zjadłam kolacje i umyłam się.
Zaczęłam oglądać jakąś komedie która mi się znudziła więc poszłam się przebrać do spania .
Przebrałam się w piżamę.
Nie zauważyłam gdy Liam przyszedł byłam w trakcie przebierania się miałam na sobie tylko koronkowy stanik i majtki .
Li- uuhooo wyglądasz pięknie . mówił chybocząc się na boki .
Zauważyłam że nie był za trzeźwy.
Położyłam go do łóżka
li- ja chce z tb spać !!!!
[T.I] - no ok ale nie dotykaj mnie znam Cię
tylko się przebiorę bo widzisz w czym jestem 
Li - najlepiej się nie ubieraj tak będzie prościej.
[T.I] Liam uspokój się!
Li- dobrzee
Położyłam się obok niego .
Przytulił mnie całował po szyi nie przeszadzało mi to wręcz przeciwnie spodobało mi się.
Li - tak naprawdę nie jestem pijany ta cała akcja z wyjazdem do Nowego Yorku była po to żebym mógł spędzić z tb więcej czasu. Zakochałem się w tobie  wyszeptał mi do ucha.
[T.I] - naprawdę ?!?! ja też mam do cb większe uczucie niż przyjaźń.
W sekundę pokryłam się rumieńcem nie uwierzyłam  że to powiedziałam na głos.
Liam zaczął cię wciągać pod kołdrę .
*****************
KONIEC :D
mam nadzieję że się podobało :* !


KOMENTARZ=Szacunek dal Autora :))

#Malikowa :3